Pen tattoo, rose

19 września, 2008

Wrzesień, czas poszerzania horyzontów, intensywnej nauki oraz skrupulatnej chęci pochłaniania wiedzy. I tak gdzieś w tej gorączce (lekcja j. niemieckiego?), zainspirowany właściwie nie-wiem-czym dokonałem na swej lewej kończynie górnej, w połowie obszaru przedramia, rysunek. Za pomocą dostępnych mi narzędzi - kilku długopisów, stworzyłem coś co po czwartym razie nanoszenia konturów przerosło moje oczekiwania.

  • Cztery różne długopisy, cztery różne kolory...
  • Tak dla jasności; to, że przerosło moje oczekiwania to nie znaczy, że przerośnie Twoje...

Czytaj dalej...

Uniwersalnych sposobów na przekierowanie klienta z jednej podstrony na drugą jest wiele, możemy to zrobić z poziomu protokołu HTTP - parametrem Location. Lecz dla niektórych przeglądarek, antywirusów czy routerów ten parametr jest nie mile widziany. Dlatego też, może stać się tak, że w procesie pobierania dokumentu może on gdzieś... zniknąć.

  • I przekierowania nie ma...

Kolejnym sposobem, jest tag <meta /> umieszczany w sekcji <head /> dokumentu. Skuteczność takiego rozwiązania, jest prawie stuprocentowa. Najwyżej któryś z klientów - na własne życzenie, zostanie zapytany czy na pewno, ma dojść do przekierowania.

Czytaj dalej...

New design: Foible

14 sierpnia, 2008

Gdy opublikowałem swój pierwszy wpis na tym to blogu, zaraz to w trzecim komentarzu przyobiecałem sobie, że strona graficzna ów strony zostanie zastąpiona autorskim projektem. I tak po dziesięciu miesiącach moje słowo się spełniło.

  • Dziesięć miesięcy brzmi groźnie...

Wszystko zaczęło się od projektu graficznego, którego zaraz to po pierwszych kreskach pozwoliłem sobie nazwać Foible. Jeżeli moja wiedza z zakresu j. angielskiego jest poprawna, słowo to oznacza słabość. I chyba bardzo celnie określa "korzenie" tego szablonu.

Czytaj dalej...

Zostałem przydzielony do wykonania broszurki reklamowej dla małej prywatnej firmy. Broszurki na której oprócz nazwy firmy, wypunktowanej oferty oraz adresu znaleźć się miała mapa z zaznaczonym punktem gdzie-to-jest. Jak nauczyła historia – na szczęście nie na mojej skórze, użycie do tego celu polskich map (z naciskiem na polskie aplikacje) nie było najlepszym wyjściem. Dlatego też, postanowiłem skorzystać z usług Google Maps.

  • Właściciel owej prywatnej firmy jest moim krewnym. Ale to chyba nie ma nic do rzeczy?
  • Sam projekt graficzny mam nadzieje, że także nie ma nic do rzeczy?

Czytaj dalej...